,

Miłość silniejsza niż strach czy strach silniejszy niż miłość?

8/13/2016

"Zadurzenie" Eve Ainsworth

Na początku są motylki w brzuchu, uśmiech przy komplemencie, radość, kiedy dzwoni. Potem to zmienia się w coś więcej, pierwsze randki, pierwsze pocałunki, a ty jesteś tak szczęśliwa, że chciałabyś, żeby o twoim szczęściu wiedział cały świat. Ale później zaczynają się pytania. „Gdzie byłaś? Co robiłaś? Z kim? Dlaczego mi o tym nie powiedziałaś?”. Pretensje, wpędzanie w poczucie winy, zazdrość. Zaczynasz się bać. Kolejnym razem jest jeszcze bardziej zły. To cię niepokoi, wściekasz się na niego, ale następnego dnia znów jest taki kochany i obwiniasz się, że źle o nim myślałaś. W końcu każdy może mieć zły dzień, prawda? Koło zatacza się kilka razy, aż w końcu dochodzi do rękoczynów…

Ale pamiętaj, że potrzebujemy tylko siebie - rzekł, muskając palcem trawę. - Wszyscy inni tylko nam przeszkadzają. wywołują problemy. Sytuacja będzie się pogarszać zwłaszcza gdy zobaczą, jak blisko jesteśmy. Potrzebujemy tylko siebie. Na nic nam ludzie z zewnątrz, którzy niczego nie rozumieją, a jedynie przeszkadzają.

Anna, jak prawie każda dziewczyna, marzy o wielkiej miłości. Kiedy Will – starszy, przystojny, czarujący – zaczyna zwracać na nią uwagę, jest przeszczęśliwa. Ale niewinna relacja szybko zmieni się w coś o wiele bardziej mrocznego…

Eve Ainsworth to znana już polskim czytelnikom autorka książki „7 dni”, skupiającej się na przemocy w szkole. „Zadurzenie”, jej najnowsza powieść, podobnie jak poprzedniczka wydana przez Zieloną Sowę, ponownie skupia się na trudnym temacie. Tym razem będzie to toksyczna miłość, choć można by dyskutować nad kwestią, czy to na pewno miłość. Autorka pokazuje nam wszystkie jasne i (w większości) ciemne oblicza związku Anny i Willa, jej oddanie, jego chęć zawładnięcia nad jej życiem. „Zadurzenie” to nie tylko obraz toksycznej relacji, to też ostrzeżenie, skierowane przede wszystkim do młodych dziewcząt.


Czy tylko ja na początku nie zauważyłam czarnych sylwetek postaci? :D

Warto wspomnieć o wydaniu książki – okładka jest utrzymana w klimacie poprzedniej książki autorki, a czarne sylwetki bohaterów ładnie współgrają z tytułem i napisami na czerwonym tle. Minusem może być bardzo duża czcionka – na początku trudno się do niej przyzwyczaić, ale w miarę czytania przestaje się zwracać na to uwagę.

Całość jest dobrze skonstruowana, a warsztatowo jest lepiej niż w „7 dniach”. Autorce udało się udźwignąć trudny temat i dobrze oddać wszystkie skrajne emocje, którymi targani byli bohaterowie. Co nie zmienia faktu, że dało się to zrobić trochę lepiej, a taką lepszą odpowiedniczkę mamy naszą, polską. Mowa o „Bardzo białej wronie” Ewy Nowak, która – moim zdaniem – lepiej poradziła sobie z tematem i grzechem byłoby o niej wspomnieć przy tej okazji. Mimo to „Zadurzenie” to wciąż dobra, przystępna w odbiorze pozycja, która powinna się znaleźć w każdej szkolnej bibliotece (ku przestrodze!).


Może masz ochotę na

0 komentarzy

Jeżeli:
a) jakoś przebrnąłeś i doczytałeś post do końca;
b) nie przyszedłeś tu, aby pozostawić wyłącznie czysty spam;
c) nie zamierzasz nikogo obrażać;
to zostaw po sobie ślad i napisz komentarz! Każdy sprawia mi wielką radość :)